
Każde polskie dziecko wie, że źli imperialiści wymyślili narkotyki, żeby zniszczyć zdrową tkankę narodu, polskiego także. Jakiś tydzień temu napisałem o tym, że
Holendrzy nie używają trawki, jednak komentarze pod postem uświadomiły mi, że są także dorośli wierzący w bajeczki o imperialistach i tkance. Mimo, że ten post nie będzie troszkę na temat, myślę, że warto przybliżyć trochę prawdy.
W Polsce zawsze była silna fascynacja kulturą anglosaską, kiedyś ludzie bardziej marzyli o wyjeździe do USA niż do UE, więc myślę, że dane z UK będą w jakimś stopniu odpowiadały Polsce. Polecam kliknąć na obrazek obok (za
Information is Beautiful), by go powiększyć i przestudiować. Rozmiar kółka po lewej odpowiada ilości zgonów z powodu danej używki, rozmiar kółka z prawej pokazuje szum medialny na ten temat.
Jakie można wyciągnąć wnioski? Alkohol i różne powszechnie stosowane lekarstwa, włącznie z paracetamolem powodują więcej zgonów niż marihuana, która zabija tak samo skutecznie jak aspiryna. Sam alkohol zabija 36 razy więcej ludzi! A uwaga mediów przedstawia się dokładnie odwrotnie - media kreują z niczego zgody spowodowane marihuaną, za to nawet nie zająkną się o śmiertelności alkoholu czy powszechnie stosowanych lekarstw.
Ja sam nie używam żadnych narkotyków ani substancji psychotropowych (pomijając niewielkie ilości alkoholu) i nie zachęcam nikogo. Mimo iż za rogiem (jakieś 100 metrów od domu) mam najbliższy coffee-shop, nie używam marihuany. Także jej nie kupuję, nie wciskam dzieciom do ręki, nie namawiam nikogo do palenia. Jedynie polecam samodzielne myślenie i zbieranie informacji, a nie bezmyślne powtarzanie za mediami. Jeśli następnym razem usłyszycie, jaka to marihuana jest szkodliwa, i że policja zlikwidowała kolejną plantację zielonej śmierci, to pomyślcie, że substancje dużo bardziej szkodliwe i mające na sumieniu dziesiątki więcej ofiar, są dostępne w każdym sklepie, ba, nawet są używane podczas prawie każdego nabożeństwa w Polsce, a lekarze każą je zażywać! :)
Mimo, iż ten post wydaje się nie na temat, to myślę, że pozwoli niektórym zrozumieć, że Holandia ze swoim dość liberalnym podejściem do trawki, kieruje się racjonalnym myśleniem, a nie emocjami mediów sponsorowanych przez i należących do koncernów alkoholowo-tytoniowo-medycznych, choć niestety zmienia się tutaj na gorsze. W zeszłym roku z powodu _jednej_ śmierci (i to turystki) po zjedzeniu grzybków, zostały one zakazane. A alkohol i paracetamol wciąż bezkarnie mordują zdrową tkankę narodu...