poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Maria Kaczyńska ponownie w Keukenhof

Zwiedzając w tym roku Keukenhof miałem nieustanne poczucie déjà vu. Mimo iż za każdym razem dominuje tu inny motyw tematyczny (w tym roku From Russa with love), to jednak zdecydowana większość parku nie zmienia się. Już w zeszłym roku opisywałem tulipany Maria Kaczyńska, w tym roku znalazłem je w tym samym miejscu. Ich obecność teraz jednak jest już mniej wesołą ciekawostką i stanowi bardziej powód do zadumy, choć warto podkreślić, że tulipany sadzi się jesienią i że w momencie planowania parku na rok 2010 nikt nie spodziewał się akurat takiej wymowy tych kwiatów.
Nie zmieniło się to, że Maria Kaczyńska jest raczej późną odmianą tych pięknych kwiatów i że połowa kwietnia w tym roku była wciąż trochę za wczesną porą na zobaczenie ich w pełnej krasie. Z opisu wiem, że te tulipany mają dość ładną kremową barwę i są silnym i odpornym kwiatem (zobacz: artykuł na Wikipedii). Czytałem na sieci, że niektóre polskie miasta zamierzają najbliższej jesienii posadzić cebulki właśnie tej odmiany tulipanów na różnych skwerach. Myślę, że poza upamiętnieniem Marii Kaczyńskiej przyczyni się to do poprawienia estetyki polskiej przestrzenii publicznej. Tulipany to piękne kwiaty i zdecydowanie ich w Polsce brakuje!

czwartek, 8 kwietnia 2010

Kubus woningen

Sześcienne domy, lepiej znane jako cubic houses są jedną z największych atrakcji turystycznych Rotterdamu i stanowią zarazem jeden z najbardziej rozpoznawalnych przykładów współczesnej architektury. Zbudowane w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych nie miały problemu ze znalezieniem nabywców, od razu także zaczęły ściągać turystów. Trzypoziomowe mieszkania wewnątrz każdej kostki wydają się być duże (około 100 m^2, swoją drogą ciekawe, jak to zmierzono w takim krzywym domu), jednakże nachylone ściany powodują, że są one dość niepraktyczne. Kostki były planowane jako mieszkania, jednakże już pół roku po oddaniu ich pierwszy lokator się wyprowadził i swoje mieszkanie udostępnił do zwiedzania. Dziś muzeum Kijk Kubus jest codziennie odwiedzane przez dziesiątki turystów, którzy mogą jednocześnie podziwiać oryginalny, lecz niezbyt ergonomiczny wystrój wnętrz wymuszony krzywizną ścian.
W tej chwili niewielu ludzi mieszka w kostkach, w niektórych mieszczą się biura, a sporą część zajmuje hostel. Mając prawie 50 pokoi oferuje tanie noclegi - niewielu chce mieszkać w kostce na co dzień, ale możliwość spędzenia tam jednej czy kilku nocy na pewno kusi wielu turystów. Na zdjęciu obok widok na Kubus woningen przez suszące się pranie na barkach :) Następny wpis wyjaśni, dlaczego akurat w Rotterdamie powstała tak nowoczesna architektura.

wtorek, 30 marca 2010

Przeprowadzka w Holandii

Mieszkańcy Holandii także się przeprowadzają, choć może statystycznie troszkę rzadziej niż inni Europejczycy (przy kupnie nieruchomości płaci się tu antyspekulacyjny podatek w wysokości 6% ceny, więc nie za bardzo opłaca się często zmieniać miejsce zamieszkania). Oczywiście przeprowadzka w ramach XX-wiecznego budownictwa nie jest zbyt ciekawa, ale za to bardzo interesująco przedstawia się to w zabytkowych centrach miast.
Rzućcie okiem na obrazek u boku - charakterystyczne dla Holandii są wąskie wysokie domy z wystającą belką u samej góry. Szerokość (a dokładniej mówiąc "wąskość") domu wynika z tego, że tą właśnie ścianą dom był zwrócony do kanału i to właśnie ten wymiar działki determinował cenę nieruchomości. W głąb lądu można było budować ile się chciało, dlatego takie domy bywają bardzo wąskie i dość długie. A skąd ta belka u góry? To były często domy kupieckie, towary przewożono drogą wodną, a że w Holandii nie buduje się piwnic (bo niby jak?), więc magazyn był na stryszku. Często, żeby ułatwić transport z łódki na ten stryszek, domy były nawet pochylone w stronę wody - widać to szczególnie w Amsterdamie.
Od strony kanału, na tej wąskiej ścianie, musiało się także znajdować wejście, z reguły także z klatką schodową. Żeby zaoszczędzić na cennej długości nabrzeża, klatki schodowe i drzwi były bardzo wąskie (a schody także bardzo strome, co jest bardzo charakterystyczne dla tego kraju). Taka konstrukcja domu determinuje teraz sposób wnoszenia i wynoszenia mebli. Z uwagi na bardzo wąskie drzwi i schody oraz niemałe okna najczęściej duże meble się wciąga na linie. Tak jak 400-500 lat temu kupcy wciągali swoje towary na stryszek, tak teraz XXI-wieczni Holendrzy wciągają do mieszkania wersalkę, telewizor, pralkę, lodówkę... Na zdjęciu obok właśnie taka scena. Tylko ze względu na "design" mebla oraz widoczną klapę bagażnika samochodu zdjęcie można datować na współczesne czasy. Założę się, że identyczna scenka działa się w tym miejscu wielokrotnie w przeciągu ostatnich kilkuset lat. Zmieniał się tylko kształt łóżka i jego środek transportu, wszystko pozostałe nie zmieniło się nic a nic.

wtorek, 23 marca 2010

Religijne seks szopy połączyły Polskę i Holandię

Nie, to nie efekt uderzenia świeżego wiosennego powietrza, nic mi się nie pomieszało. Ostatnimi dniami media opublikowały informacje o otwarciu internetowych seks szopów dla wierzących. W Holandii podwoje rozwarł seks szop dla muzułmanów (pierwszy w świecie chyba), a w Polsce powstał seks szop dla katolików.
Współwłaścicielem islamskiego seks szopu jest dość ortodoksyjny muzułmanin, który o wszystkie aspekty działalności postanowił pytać imamów. Połączenie islamu z seksem nie jest dość oczywiste, ale o ile przestrzega się zasad halal, to można sprzedawać afrodyzjaki i inne substancje mające na celu przedłużenie i uprzyjemnienie stosunku, bieliznę erotyczną i erotyczne zabawki. Niedozwolone są wibratory w kształcie penisa, bowiem kobieta nie może dać mężczyźnie do zrozumienia, że jest kiepski i jej nie zaspokaja :) Islam ma też swoje zasady, dlatego niedozwolona jest pokazywanie rozebranych ludzi, w szczególności kobiet, z tego powodu nie można tutaj kupić filmów ani czasopism, które dominują w innych seks szopach (swoją drogą - spróbujcie zrobić erotyczną stronę internetową niepokazując nawet kawałka piersi). Islam także dopuszcza seks tylko w związku małżeńskim, dlatego każdy musi wyklikać, że tak, że jest zamężna/żonaty i że jeśli kłamie, to jego piekelnym mękom po śmierci nie będzie końca :)
Nieco odmienny jest otwarty w tym samym czasie i kierowany do katolików seks szop w Polsce. Nie trzeba tu nic klikać o mękach piekelnych i w zasadzie nie ma zbyt wielu zakazów i ograniczeń, z wyjątkiem jednego - nie można tu kupić prezerwatyw, które dla katolików są gorszym grzechem od sadomasochistycznej pedofilli gejowskiej masonów, ale w zamian za to jest całkiem liczna biblioteczka poradników seksualnych napisanych przez księży, swoją drogą - czy ktokolwiek się orientuje, co to jest "teologia orgazmu"? Nie słyszałem tu o duchownych dających wskazówki dotyczących funkcjonowania serwisu, no ale może takie konsultacje odbywały się w zaciszu zakrystii z ministrantami... no dobrze, zapędziłem się ;)
Daleko mi do wszelkich religii, ale patrząc na te dwa podejścia, jeśli bym już koniecznie musiał jakieś wybrać, to bliżej mi do islamskiej wersji seks szopu niż do katolickiego odpowiednika. Islamowi można zarzucać wiele, ale na pewno nie działa celowo na rzecz rozprzestrzeniania niechcianych ciąż oraz AIDS i innych chorób. Czas pokaże, który z opisywanych przeze mnie serwisów (celowo nie podałem linków, żeby nie robić im darmowej reklamy) odniesie sukces - bardziej bym jednak stawiał na islamski seks szop w Holandii. W Polsce bardzo wielu deklaruje się jako wierzący... i na tym się to kończy, swoim życiem przeczą zasadom jakiejkolwiek religii, lekceważąc wszystkie nakazy i zakazy. Seks szop dla muzułmanów jest halal, wyróżnia się na rynku i ma dość zdyscyplinowaną grupę docelową. Polski serwis dla katolików nie ma żadnych papierków kościelnych, praktycznie nie różni się od ogólnej konkurencji i celuje do bardzo niezdyscyplinowanej grupy.
A teraz coś z zupełnie innej beczki - na zdjęciu dość oryginalne i ładne krokusy, jakich nie udało mi się nigdy zobaczyć w Polsce.

czwartek, 18 marca 2010

Wiosna!

Spóźniona już o ponad dwa tygodnie wiosna wreszcie zawitała do Holandii. Przez długi czas było tu zimno, ale kilka ciepłych (jak na marzec) i słonecznych dni spowodowało wręcz eksplozję kolorów. Rok temu wiosna przyszła troszkę wcześniej, ale nie była tak intensywna.
Dziś także otwarto, po raz 61. w historii, przepiękny ogród Keukenhof. Otwarcia dokonała Svetlana Medvedeva, pierwsza dama Rosji, w towarzystwie JKM księżniczki Maximy. Obecność żony prezydenta Rosji nie była przypadkowa, bo tegorocznym motywem przewodnim Keukenhofu jest "From Russia with love". Holendrzy zauważyli stale rosnący eksport cebulek tulipanów do Rosji i przez to w tym roku chcą przyciągnąć rekordowe ilości rosyjskich zwiedzających (i ich portfelów). W zeszłym roku ogród odwiedziło tylko 9000 przybyszów zza Buga. Warto tutaj przypomnieć, co może nie jest takie oczywiste, że aż 1/3 dochodu Holandii pochodzi właśnie z turystyki.
Keukenof to zajmujący 32 hektary przepiękny park pełen kwiatów, drzew i krzewów, które w kwietniu wszystkie kwitną. W roku 2010 Keukenhof można zwiedzać aż do 16 maja, tak więc czytelnicy z Polski jeszcze mogą zorganizować wycieczkę! Polecam gorąco :)

sobota, 13 marca 2010

Dlaczego Holandia jest dobrym krajem na emigrację?

Dziś będzie nieco prowokacyjnie - dlaczego Holandia jest dobrym krajem na emigrację w przeciwieństwie do np. Anglii?
Inspiracją wpisu jest komentarz z jednego z blogów ekonomicznych, które czytam. Autor słusznie zauważa, że wartościowanie bogactwa krajów według PKB (produktu krajowego brutto) nie ma najmniejszego znaczenia - jeśli obywatel A ostrzyże obywatela B za milion dolarów, a ten mu się zrewanżuje naprawą roweru za ten sam milion, to bez żadnego przepływu pieniędzy (i bez rozwoju kraju) PKB wzrosło o dwa miliony. Takie sztuczki stosują niektóre kraje powszechnie uznawane za bogate (do czasu). Lepszym wskaźnikiem jest bilans handlowy kraju, który pokazuje, ile pieniędzy z kraju wypływa, a ile do niego wpływa.
Na Wikipedii można obejrzeć listę krajów według ich aktualnego bilansu handlowego i jest to bardzo ciekawa lektura. Cytuję autora wspomnianego wyżej komentarza (pisownia oryginalna):
"Kraje z góry rankingu będą zawsze trzymały przyzwoity, wysoki poziom życia ich obywateli (pod warunkiem, że dystrybucja dóbr u nich jest na przyzwoitym poziomie, a nie tak jak np. w Rosji, gdzie wszystko kradną mafia, władza i oligarchowie). Bycie wysoko na liście oznacza, że kraj ma zgromadzoną wiedzę, technologię, wolę i kulturę produktywnej pracy i/lub bardzo bogate zasoby naturalne, na które są klienci. Bycie na dole listy oznacza idiotów żyjących na kredyt, tonących w długach, bez technologii, wiedzy, pracowitości, zdolności organizacyjnych, bogactw naturalnych, za to dobitych szkodliwym prawem gospodarczym, dysfukcyjnymi służbami porządkowymi, nieskuteczną opieką medyczną itd. itd."
Rzeczywiście, listę otwierają kraje z wielkimi zasobami naturalnymi (kraje arabskie z ropą) albo bardzo dobre ekonomie - Niemcy, kraje skandynawskie i właśnie Holandia, którą zaliczam do tego samego kręgu kultury protestanckiej. Na dole listy przodują kraje anglosaskie, jak USA, UK, Nowa Zelandia, Australia w towarzystwie tzw. PIGS (Portugal, Italy, Greece, Spain) oraz przeżartej socjalizmem Francji. Niestety w tym upadłym gronie jest także Polska.
Nie, nie namawiam nikogo do emigracji. Natomiast myślę, że jak już ktoś podejmie decyzję o opuszczeniu Polski, to powinien się dobrze zastanowić, czy nie wpada z deszczu pod rynnę.
A na zdjęciu kwiaty w Keukenhof poprzedniej wiosny. W Holandii lekko opóźniona wiosna - zaczynają kwitnąć krokusy, a żonkile depczą im po piętach!

wtorek, 9 marca 2010

Czy Holendrzy chodzą do kościoła?

Dziś zamiast przedłużać od razu odpowiem na tytułowe pytanie: nie, Holendrzy nie chodzą do kościoła. Co prawda jest tu trochę chrześcijańskich kościołów różnych wyznań, ale świecą pustkami. Standardem jest jedna msza tygodniowo, więcej nie potrzeba. W określonych dzielnicach są meczety, ale tam też nie ma tłumów. Holendrzy po prostu nie potrzebują kościoła, żeby być szczęśliwymi. Ci "bezbożnicy" także nie wyrzucają dzieci do kosza, ani nie kiszą ich w beczkach, co w tak religijnej Polsce zdarza się niestety zdecydowanie za często.
Gdy zapytałem lokalnego kolegę, czy w Holandii chrzci się dzieci, on zdziwił się i zapytał "a po co?", ale po chwili przypomniał sobie, że spośród wszystkich jego znajomych jedna para ochrzciła swoje dzieci. Podobnie nie istnieje tu tradycja szopki majowej, podczas której ubrane jak do ślubu dzieci dostają makabrycznie drogie prezenty. Ja nawet nie próbuję tu opowiadać o polskich zwyczajach komunijnych, bo nikt nie będzie w stanie zrozumieć, co laptop i quad mają wspólnego z religią.
Przetaczający się po Europie kolejny, już nie wiadomo który skandal pedofilski w kościele katolickim ma ciekawe echo w Holandii. Jeszcze 30 lat temu różne wyznania chrześcijańskie były tu dość popularne, działało też dużo szkół kościelnych, niektóre z internatami, zdarzały się też seminaria. Kościół katolicki i młodzi chłopcy to mieszanka silnie wybuchowa, więc także w Holandii było wielu poszkodowanych. Od połowy lat sześciedziesiątych kościół katolicki miał ubezpieczenie OC wykupione w fimie Aegon. Już w roku 2000 firma ta, widząc wysokość odszkodowań wypłaconych w USA, zorientowała się, że nie będzie w stanie pokryć wszystkich roszczeń, więc wypowiedziała umowę ubezpieczenia. Po długich negocjacjach pomiędzy archidiecezją w Utrechcie reprezentującą cały kościół katolicki w Holandii i firmą ubezpieczeniową uzgodniono, że Aegon pokryje roszczenia za szkody wyrządzone przed rokiem 2000 tylko do kwoty miliona euro. Wszystko ponad ten milion kościół wypłaci z własnej kieszeni, np. sprzedając nieruchomości. W tej chwili kościół katolicki jest ubezpieczony w Nationale Nederlanden, ale polisa nie pokrywa wykorzystywania seksualnego, którego żadna firma w Holandii nie zgodziła się objąć ubezpieczeniem :)
Na zdjęciu Grote Kerk w Haarlemie, który kościołem jest tylko z nazwy. Budynek należy do gminy i służy jako muzeum i sala koncertowa, więc nie grozi mu licytacja na poczet odszkodowań wykorzystywania seksualnego.