środa, 9 lipca 2008

Zakaz palenia

Spóźniłem się z informacją i to o ponad tydzień, ale uważam, że jest ona warta podania tutaj. Od 1 lipca 2008 w Holandii obowiązuje całkowity zakaz palenia tytoniu w barach, knajpach, restauracjach itp. Wartym podkreślenia jest słowo "tytoniu", bo marihuanę dalej można palić w coffee shopach :) Jest to swego rodzaju ciekawostka, bo dotychczas sporo osób paliło skręty zawierające mieszankę tytoniu i trawki, a teraz palenie takich mieszanych skrętów jest w coffee shopach zakazane. Teraz legalne jest palenie tylko skrętów zawierających 100% marihuany.
Swoją drogą w Holandii dość dużo osób pali papierosy - jak dla mnie zaskakująco dużo. Normalny jest widok dziewczyny jadącej na rowerze czy skuterze z papierosem w dłoni. Do tego w knajpach czy restauracjach nie było najczęściej sal dla niepalących. Teraz całe szczęście się to zmieniło i naprawdę się cieszę, że będę mógł wyjść do knajpy bez konieczności prania całej garderoby potem, niezależnie jak krótko była noszona. A dym z marihuany jest słodziutki, nie dusi i ubrania nie śmierdzą po nim :)

niedziela, 29 czerwca 2008

Tu są inżynierowie!

Zachwycałem się na samym początku infrastrukturą komunikacyjną - osobne drogi dla rowerów i autobusów. Po jakimś czasie zobaczyłem jeszcze jedną dość powszechną tutaj rzecz, która mnie zachwyciła - mosty zwodzone. Holandia jest krajem rzek i kanałów, z których większe i główniejsze są żeglowne, dlatego wszystkie mosty na nich są ruchome. Dominują mosty podnoszone najprzeróżniejszych typów, są też mosty obrotowe, na pewno też inne, ale ich jeszcze nie widziałem. Co najbardziej dziwi to to, że dość spory most szerokości ok. 15 metrów po opuszczeniu przylega do stałej części mostu w ten sposób, że szczelina ma nie więcej niż 3-5 mm - tak milimetrów, a nie centrymetrów! Bardzo często szczelina jest tak mała, że jej wręcz nie widać. Polakowi się to w głowie nie mieści :)
Każdy most wyposażony jest w budkę, z której się nim steruje, ale nikt tu nie siedzi na stałe. Nie wiem, jak działa ten system, ale chyba przepływające statki dzwonią do odpowiedniego urzędu, a tam pracownik wsiada na rower i przyjeżdża otworzyć most. Wszystko jest najprawdopodobniej za darmo.
Najciekawsze jednak zostawiłem na koniec - wyobraźcie sobie, że tu są zwodzone mosty kolejowe. Niby to nic, ale pomyślcie - jak zrobić most zwodzony na zelektryfikowanej linii kolejowej? I co najważniejsze - po takim moście opuszczonym pociąg przejeżdża rozpędzony, w ogóle nie zwalnia, nie podskakuje, nie hałasuje, absolutnie nic - jak gdyby po równiutkim stole jechał! Ciekawe ile polskich firm by odpowiedziało "nie da się", gdyby dostały do zaprojektowania taki most...

czwartek, 26 czerwca 2008

Ptasie mleczko

Na rynku nieruchomości na wynajem w Holandii dominują duże i nieumeblowane mieszkania, ja szukam czegoś niezbyt dużego i umeblowanego, dlatego też nie mam zbyt dużego wyboru. Co dwa dni przeglądałem kilka holenderskich stronek z ofertami mieszkań i bardzo się ucieszyłem, gdy pewnego dnia zobaczyłem wręcz idealne mieszkanko - nieduże, niedrogie, w samym centrum, do wzięcia prawie od zaraz, no i oczywiście umeblowane. Do tego mieszkanie miało mieć taras na dachu - nic tylko wynajmować :)
Umówiłem się na oglądanie tego mieszkania, pani pracująca w agencji pośrednictwa przyszła w towarzystwie drugiego zainteresowanego, jak się później okazało, z Rumunii. Gdy na nią czekałem, zobaczyłem na domofonie nazwisko ze swojską końcówką "ski", ale nie wiedziałem, o które mieszkanie chodzi. Okazało się, że w tym mieszkaniu są jeszcze lokatorzy, ale że na dniach się wynoszą, więc pani przepraszała za bałagan. Mieszkanie jest na piętrze, prowadzą do niego osobne schody - jak to z reguły w Holandii - strome i wąskie. Wnętrze, jak to wnętrze chyba każdego holenderskiego mieszkania - ściany białe, meble z Ikei, surowo, mało przytulnie. Mieszkanie było o tyle dziwne, że prawie w ogóle nie miało drzwi - np. brakowało drzwi do sypialni, a układ był taki dziwny, że w środku były trzy wąskie korytarzyki.
Szybko zorientowałem się, że w mieszkaniu nie ma pralki i nie ma możliwości podłączenia (swoją drogą - jak tamci lokatorzy mieszkali tam rok bez pralki?), okna wychodzą tylko na północ i w sumie na ścianę budynku obok, mieszkanie jest zaniedbane i w ogóle mi się nie podobało. No ale jeszcze chwilkę oglądałem. W kuchni przykuł moją uwagę znajomy fiolet - było to nasze swojskie ptasie mleczko Wedla :) Dokładniejsze oględziny ujawniły przepis na udziwnione naleśniki po polsku, kilka polskich książek, płyty DVD z filmami po polsku oraz inne drobiazgi.
Mieszkania tego nie wynająłem, choć lokalizacja była świetna - tuż przy deptaku odchodzącym z rynku, parędziesiąt metrów od kanału (na zdjęciu dość podobna uliczka, typowa dla centrów holenderskich miast) - niestety minusów było znacznie więcej. Całe szczęście pisząc ten tekst mam już praktycznie wynajęte inne mieszkanie, jednak opowiem o tym innym razem :)

środa, 25 czerwca 2008

Wynajmowanie mieszkania

Dziś jako wstęp do późniejszego tematu opiszę podstawowe sprawy związane z wynajmowaniem mieszkania w Holandii, a jest wiele różnic w porównaniu do Polski. Przede wszystkim w Holandii istnieje obowiązek meldunkowy i bez meldunku nic się nie uda załatwić - ani numeru BSN (taki ichni NIP), ani konta w banku, ani nic. Bez numeru BSN nie da się też legalnie pracować. Całe szczęście przepisy meldunkowe są tu rozsądne i właściciel mieszkania może swobodnie meldować i wymeldować, kogo mu się żywnie podoba - a co najważniejsze - bez potrzeby zgody tej osoby (w PL potrzebna jest zgoda człowieka, do jego wymeldowania - absurd).
Dlatego nawet krótkotrwałe wynajęcie mieszkania wiąże się z zameldowaniem pod nowym adresem i formalnościami urzędowymi z tym związanymi. Co za tym idzie, musi istnieć legalna umowa najmu, od której właściciel mieszkania płaci podatki. Praktycznie nie istnieje rynek bezpośredniego wynajmu mieszkań (chyba że bez umowy i bez meldunku u jakiegoś Turka), wszystko załatwia się przez agencje. Te agencje tutaj nazywają się makelaar i mają dość wyśrubowane ceny, do tego w ogóle mają dla Polaka dość niespotykane podejście - trzeba zapłacić, żeby w ogóle mieć dostęp do ich bazy mieszkań!
Mieszkania są drogie, w Amsterdami osiągają absurdalne ceny, poza Amsterdamem i tak ciężko wynająć umeblowane mieszkanie dwupokojowe poniżej 1000 euro miesięcznie (z mediami). Napisałem umeblowane, bo większość mieszkań na rynku jest pusta. Najgorszy jednak jest początek, bo poza prowizją dla "maklera" wpłaca się także kaucję. Załóżmy, że znaleźliśmy tanie mieszkanie, które kosztuje 900, a właściciel rząda tylko jednomiesięcznej kaucji. Wtedy nasz koszt to 900 euro + 19% vat jako prowizja dla agencji, 900 euro czynszu za pierwszy miesiąc i 900 euro kaucji, co razem daje 2871 euro na początek. Gdy jednak mieszkanie kosztuje 1000 euro, a kaucja wynosi dwa miesiące, to wtedy wyskakujemy z prawie 4200 euro (prawie 15.000 zł). Pogodzenie się z tym zajmuje Polakowi trochę czasu...

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Trochę geografii

Jest jedna rzecz, która się rzuca w oczy przybyszowi z Polski już pierwszego wieczoru w Holandii: tu jest długo jasno. Wieczorem, kiedy w Polsce bywa już ciemnawo, nad wiatrakami świeci jeszcze słońce (na zdjęciu centrum Haarlem, zdjęcie zrobione o 21:00!). Według moich obliczeń różnica czasu wschodów zachodów słońca powinna być na poziomie ok. 1 godziny (ponad 15 stopni różnicy długości geograficznej), ale postanowiłem sprawdzić dokładniej na sieci. Według weather.com dziś w Krakowie wschód słońca był o 4:31, a zachód o 20:53. Tymczasem w Haarlem (także dzisiaj) wschód słońca był o 5:20, a zachód o 22:08.
Wyszło więc, że wschód słońca był dziś o ok. 50 minut później, a zachód później aż o 75 minut.
Cóż, takie jest dobrodziejstwo jednej strefy czasowej w większości krajów UE.
Letnie wieczory są bardzo długo jasne, ale różnica czasu uwidacznia się także w zimie, tym razem negatywnie - kiedy w Holandii ludzie jadą rano do pracy w ciemnościach, to w tym samym czasie w Polsce niebo już jest jasno-szare i jest dużo jaśniej.
Jeśli już bazujemy na współrzędnych geograficznych, to warto także wspomnieć, że Haarlem położone jest też prawie 2.5 stopnia bardziej w kierunku północy, skutkuje to tym, że latem dzień jest troszkę dłuższy, ale za to zimą jest krótszy niż w Krakowie. Dziś np. dzień był dłuższy o prawie pół godziny w porównaniu do Krakowa, ale za to dużo zimniejszy. Jednak pogoda w Holandii to temat dla niejednego wpisu na tym blogu, więc na razie na tym zakończę :)

niedziela, 22 czerwca 2008

Banki

Niedawno zakładałem konto w banku holenderskim i mogę porównać bankowość polską i holenderską. W Polsce ceniłem banki internetowe, bez wielkich pałaców w najdroższych częściach miasta, ciekawostką dla mnie było to, że w Holandii takiego banku nie ma. Tak naprawdę to od niedawna jest, ale dopiero startuje i nic tam nie działa, a do tego interfejs bankowy jest tylko po niderlandzku. Właśnie język interfejsu www był dla mnie najważniejszym kryterium. Dlatego spokojnie z rozważań odrzuciłem Postbank (bank pocztowy), także dlatego, że skojarzenia z pocztą w Polsce były wybitnie negatywne. Nie żałowałem też, że nie będę miał konta w Rabobanku (tu skojarzenia nazwy z rabowaniem jest wybitnie jednoznaczne), do wyboru miałem Fortis i ABN Amro, bo tylko te dwa banki udostępniały bankowość internetową po angielsku (a co się później okazało, Fortis niedawno wykupił ABN, więc praktycznie wyboru nie miałem :)).
Za to ciekawe jest co innego, natomiast zupełnie inny system korzystania z bankomatów. W Polsce każdy mający konto w banku musi nauczyć się długiej listy bankomatów, z których może korzystać za darmo (np. mBank pozwala wypłacać bezpłatnie w Euronecie, BZ WBK, eCard, Cach4You), a za użycie innego zostanie ukarany opłatą. W Holandii wygląda to zupełnie inaczej i reguły są jednakowe dla wszystkich banków: z wszystkich bankomatów można korzystać bezpłatnie, ale z bankomatów innych niż macierzysty bank nie można wypłacić więcej niż 250 euro dziennie - przyznacie, że jest to dość proste i wygodne.
Za to tutaj jest bardzo mało bankomatów, bo gotówkę można podejmować w sklepach. Standardem jest to, że idzie się do sklepu po "paczkę fajek i 100 euro" :) Tylko przyjezdnego z Polski może spotkać niespodzianka, bo powszechnie akceptowane są tylko karty Mastercard, gdy w Polsce raczej powszechniejsza jest Visa. Co ma więc zrobić Polak z kartą Visa? Nauczyć się na pamięć lokalizacji wszystkich 5 bankomatów w swoim mieście :)
Zakładanie konta w holenderskim banku jest dość traumatycznym przeżyciem dla kogoś, kto lubi, żeby obsługiwano go szybko i skutecznie. Po założeniu konta w banku nie można z nim nic zrobić (ani zalogować się, ani karty używać, ani nic) dopóki w systemie bankowym nie ma zeskanowanego podpisu posiadacza. A ile to trwa? A jakoś do dwóch tygodni, proszę się nie spieszyć :)

piątek, 20 czerwca 2008

Mieszkańcy Holandii to...

Na pierwszy rzut oka pytanie jest proste. Kto mieszka w Holandii? Odpowiedź "Holendrzy" też jest prawidłowa, ale w połowie czerwca 2008 nie jest to takie oczywiste :)
Właśnie trwają mistrzostwa Europy w piłce nożnej (w Holandii jest zwyczaj robienia ołtarzyków na oknach i balkonach z różnych okazji, także podczas mistrzostw, ale dokładniej o tym napiszę kiedyś indziej) i patrząc wieczorami na ulice holenderskich miast, wcale nie mamy wrażenia, że jesteśmy w Holandii. A gdzie, jak nie w Holandii? Jakieś 3000 km na wschód - w Turcji :)
Na razie Holendrzy idą jak burza i wygrywają wszystkie mecze, jednak tego tutaj nie widać. Oczywiście ulice są udekorowane na pomarańczowo (choć pomiędzy pomarańczowymi chorągiewkami widać sporo czerwonych tureckich flag), ale po meczu wygranym przez Holandię jakoś nic się nie dzieje. Holendrzy wyłączają telewizor i idą spać :)
Za to po meczu wygranym przez Turcję spać nie można za wiele - Turcy cieszą się wybitnie głośno i ekspresyjnie - standardem jest jeżdżenie ulicami z włączonym klaksonem, światłami awaryjnymi i wielką flagą turecką wystawioną przez okno. I potrafią tak jeździć parę godzin! :)
Jedno trzeba przyznać - reprezentacja Turcji nie szczędzi swoim rodakom emocji. W meczu z Czechami kilka dni temu Turcja przegrywała 0:2, żeby dosłownie po chwili prowadzić 3:2. W dzisiejszym meczu Turcja długo remisowała z Chorwacją, w 118 minucie padła bramka dla Chorwacji, 2 minuty później Turcy doprowadzili do remisu, żeby w rezultacie wygrać w karnych!
Jednak Holandia nie ma najgorzej - Turcja weszła do półfinałów i za kilka dni zmierzy się z Niemcami - oj nie chciałbym być w Niemczech podczas tego meczu - będzie to istna wojna domowa :) Ewentualny mecz Turcja-Holandia co prawda jest możliwy, ale jakoś w to nie wierzę. Poza tym chciałbym pospać :)