czwartek, 22 stycznia 2009

Oszczędność czy skąpstwo?

Przedmiot na załączonym obrazku jest typowo holenderski i, mimo iż wygląda niepozornie, znajduje się chyba w każdym domu w Holandii. Co to jest i do czego służy, to wyjaśnię za moment.
O Holendrach krąży wiele mitów, często uważani są za skąpców, co po części zgodne jest z prawdą, choć sami Holendrzy wolą mówić o sobie, że są oszczędni i gospodarni :) Prawdą jest, że Holandia przoduje w światowych rankingach liczących oszczędności na głowę mieszkańca oraz wysokość polis ubezpieczeń na życie. Prawdą także jest to, że Holender zrobi prawie wszystko, by zaoszczędzić parę centów :)
Szczególnie brutalnie może się z tym zetknąć obcokrajowiec zaproszony do holenderskiego domu. W przypadku normalnej (a nie przyjacielskiej) wizyty nasz poczęstunek będzie się składał z malutkiej filiżanki kawy, dwóch malutkich cieniutkich herbatników, a jak gospodarze zaszaleją, to na mini talerzykach obok pojawią się dwa (słownie: dwa) kawałeczki czipsów oraz 6 (słownie: sześć) orzeszków oraz może nawet dostaniemy dolewkę kawy. Niczym więcej nas nie uraczą, a opróżnienie wszystkiego jest czytelnym sygnałem: "spotkanie skończone, idź do siebie". Dokładek nie ma i nie będzie. I tu nie chodzi o to, że jesteś obcokrajowcem - oni też tak traktują siebie nazwajem :)
A do czego służy owy przedmiot ma zdjęciu? Nie wiem, czy ma on polską nazwę, ale można go nazwać skrobakiem. Skrobak jest patyczkiem zakończonym kawałkiem gumy - z jednej strony zaokrąglonym, z drugiej płaskim. Służy do czyszczenia wszystkich opakowań spożywczych z pozostających tam resztek. Za pomocą skrobaka wydobędziemy resztki majonezu, keczupu, śmietany, sosów, budyniów, soków, past oraz oczywiście słynnego vla. Oczywiście w zależności od kształtu opakowania użyjemy odpowiedniej końcówki, tak żeby jak najmniej wyrzucić do kosza i - oczywiście - zaoszczędzić! :)
Holendrom się przypisuje także wynalazki obieraka do warzyw oraz łopatki do krojenia sera - oba zaprojektowane tak, by obierki z warzyw czy plasterki sera były jak najcieńsze, a co za tym idzie - by zaoszczędzić. Oba ta przedmioty doskonale wpisują się w Holenderską mentalność skąpstwa/gospodarności (choć akurat ten pierwszy został wynaleziony w Norwegii).
A najbardziej ciekawy w tym wszystkim jest paradoks - tak oszczędni, czy wręcz skąpi Holendrzy, całkowicie zmieniają się, gdy zetkną się z akcjami charytatywnymi. Wygląda to zupełnie, zupełnie inaczej niż w Polsce, a dokładniej to opiszę w następnym wpisie.

5 komentarzy:

Anna pisze...

No tak, wpis o skrobakach mnie zaskoczył, ale nie o gościnności, ja zostałam uraczona wodą mineralną w holenderskim domu, ale nie ma co narzekać, było potwornie gorąco więc wybór był trafiony. A zaskoczyło mnie przedstawianie wszystkich domowników łącznie z dziećmi, było sympatycznie.

Anna pisze...

Zgadzam się.Również zaobserwowałam tę oszczędność Holendrów w podejmowaniu gości.
Choć mamy parę holenderskich przyjaciół i każde nasze spotkanie wygląda nieco inaczej.Najpierw jest kilka kaw na dobry początek,do tego faktycznie ciasteczko z pudełka,ale póżniej pijemy piwo,a Pani domu szykuje przekąski które stoją na stole.Przekąski sa zawsze takie same-ser pokrojony w kostki,maleńkie salami i takie pasty które można kupić w marketach (w plastikowych pojemniczkach)o różnych smakach,np.mięsna,szynka-por,kurczak curry.Smaruje się nimi maleńkie krakersy i tościki.W końcu przychodzi się aby porozmawiać i miło spędzić wspólnie czas,a nie się najeść:)

vlasta pisze...

oczywiście obydwa sprzęty posiadam i jeszcze do tego silikonowe szpatułki do wygarniania z michy:)
nie uznaję tego za skąpstwo!!!
to ułatwia mi pracę w kuchni:)
określanie Holendrów jako skąpców zalatuje ksenofobią.

vlasta pisze...

ach ten nasz sarmacki rodowód "zastaw się,a postaw się"
oj lubimy gościny;)
jak dobrze,że już z tego wyrosłam:)

fio pisze...

Ach, gdziez tu ksenofobia, nie przesadzaj Vlasta, prawda jest ze sa oszczedni i czasami to zahacza o skapstwo. Tak samo jak prawda jest ze Polacy lubia wodke pic ;-) i czasami zahacza to o pijanstwo. ;-) No ale wiadomo - uogolnianie, uogolnianie. Nie ma tez co rozpatrywac traktowania gosci w kategorii dobre/zle, choc mi nadal o wiele blizsze sa nasze cudne slowianskie zwyczaje by goscia ugoscic po krolewsku. Wydaje mi sie tez ze jest wtedy o wiele swobodniej, a gospodarz jest uraczony jak gosc zadowolony :)