Dzisiejsza data, 1 lutego, to bardzo ważny dzień w Holandii. Szczególnie dziś, kiedy to przypada okrągła sześćdziesiąta rocznica powodzi z roku 1953. W nocy z soboty 31 stycznia 1953 na niedzielę 1 lutego na Morzu Północnym szalał potężny sztorm. Bardzo silne wiatry i duży przypływ spiętrzyły tak wodę, że w niektórych miejscach jej poziom dochodził do 5,6 metra powyżej poziomu morza. Spora część Holandii jest poniżej terenu morza, ale poziom wody był za wysoki i wały w kilku miejscach nie wytrzymały. W tych czasach większość stacji radiowych nie nadawała w ogóle w nocy, a nikt wcześniej ludzi nie ostrzegał. W rezultacie powódź zastała wielu ludzi w ich własnych łóżkach. Brak ostrzeżeń i kompletne zaskoczenie, weekend, środek nocy, a wreszcie zima - wszystko to przyczyniło się do tego, że spośród 70.000 ludzi zmuszonych do nagłej ucieczki z domów, zginęło 1836. Pierwotna liczba ofiar była 1835, ale później wliczono do niej także dziecko, które utonęło zaledwie kilka godzin po narodzinach. Najbardziej ucierpiało południe Holandii, głównie prowincja Zelandia. Największe żniwo zebrała śmierć na dwóch wyspach: Schouwen-Duiveland i Goeree-Overflakkee - ludzie tam nie mieli już gdzie uciekać. Północ Holandii była relatywnie bezpieczna, głównie dzięki wielkiej tamie Afsluitdijk (pisałem o niej wcześniej).
Warto wspmnieć o dramatycznej walce, jaka trwała całą noc o uratowanie wału wzdłuż rzeki IJssel. Ten jeden wał bronił prowincji Południowa i Północna Holandia, zamieszkanych wówczas przez 3.000.000 ludzi przed zalaniem. Nad ranem jednak przemoczony wał pęknął i morska woda zaczęła zalewać pola. Burmistrz miasteczka Nieuweekerk wpadł na pomysł, żeby wyrwę w wale zatkać statkiem. Kapitan Arie Evegroen zgrabnie kierując swoim statkiem zatkał dziurę i uratował obie prowincje.
Do podsumowania powodzi z 1953 należy doliczyć 30.000 utopionych zwierząt i 47.300 zalanych budynków, z czego 10.000 zostało całkowicie zniszczone.
Powódź ta dla Holendrów była szokiem i pokazała im, że ich zabezpieczenia nie są wystarczające. Rezultatem tej tragedii był Plan Delta - ogromny zakres prac, realizowanych przez dziesięciolecia przez wszystkie kolejne rządy, który teraz czyni Holandię dużo bezpieczniejszym krajem (pisałem o tym także wcześniej). Poniżej materiały filmowe na temat tej powodzi:
piątek, 1 lutego 2013
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Królowa abdykuje
Niektórzy czytelnicy zapewne pamiętają, że Holandia jest monarchią dynastyczną. O holenderskiej rodzinie królewskiej pisałem już kiedyś na samych początkach bloga, warto jednak przybliżyć ponownie temat. A dlaczego dziś? Dziś akurat rodzina królewska zwróciła się do mediów o czas antenowy o 19:00 na wystąpienie królowej i wszyscy zaczęli spekulować, co takiego królowa chce ogłosić. Większość była zgodna - królowa abdykuje na rzecz swojego syna.
Warto przypomnieć - obecna królowa Beatrycze rządzi nieprzerwanie od 30 kwietnia 1980 roku, kiedy to abdykowała jej matka królowa Juliana. Spekulacje na temat potencjalnej abdykacji Beatrycze nasiliły się bardzo na początku 2010, kiedy to mijało okrągłe 30 lat od jej koronacji, potem ucichły, żeby znów powrócić z siłą w ostatnich dniach. W czwartek 30 stycznia królowa Beatrycze kończy 75 lat i wielu uważało, że królowa wykorzysta tę datę i abdykuje.
Królowa w dość krótkim wystąpieniu telewizyjnym powiedziała, że wkrótce kończy 75 lat, a ten rok jest także szczególny, bo mija w nim okrągłe 200 lat od założenia dystastii Orańskiej-Nassau. Królowa uznała, że to dobry czas, żeby przekazać koronę kolejnemu pokoleniu, a jej syn i jego małżonka są gotowi na przejęcie tronu.
Trzeba tutaj zwrócić uwagę, że od 1890 Holandia jest nieprzerwanie rządzona przez kobiety, więc teraz po raz pierwszy od długiego czasu będzie w kraju król mężczyzna. Kiedyś kobieta dziedziczyła tron, jak nie było syna w rodzinie, ale niedawno zmieniono zasady, że tron dziedziczy najstarsze dziecko, niezależnie od płci. Co ciekawe, dziecko rodziny panującej może stracić prawo do tronu, co przydarzyło się synowi właśnie abdykującej królowej, księciu Johanowi-Friso. Na jego ślub (z byłą dziewczyną mafioza) nie wyraził zgody parlament, a książę idąc jednak za głosem serca pozbawił się prawa do tronu. Inna sprawa, że miał na ten tron małe szanse, bo był drugim z kolei synem królowej. Rok temu, 17 lutego, książę Johan-Friso został przysypany przez lawinę w Alpach. Od tego czasu jest w stanie śpiączki i lekarze nie sądzą, żeby kiedykolwiek odzyskał przytomność. Być może to także przyczyniło się do tego, że królowa Beatrycze postanowiła przekazać władzę.
Królowa Beatrycze ma trzech synów, najstarszy z nich, książę Wilhelm Aleksander (Willem-Alexander) ma już 45 lat, więc dość długo czekał na tron. Holenderska rodzina królewska małżonków szukała najczęściej wśród niemieckich szlachetnych rodzin, następca tronu jednak poślubił w 2002 roku Argentynkę Maximę Zorreguietę Cerruti. Pomimo różnych kontrowersji parlament (po długich naradach) jednak wyraził zgodę na to małżeństwo i książe nie utracił prawa do tronu. Holendrzy bardzo szybko polubili Maximę i teraz nie dadzą o niej złego słowa powiedzieć.
Książę Wilhelm Aleksander i księżniczka Maxima mają trzy córki, więc za jakiś czas korona Niderlandów wróci w ręce kobiet. Najstarsza ich córka, księżniczka Katarzyna Amalia (Catharina-Amalia) niedawno skończyła 9 lat, więc można przewidzieć, że jej ojciec prędko nie abdykuje :) Koronacja nowego króla odbędzie się już wkrótce - 30 kwietnia - w dzień królowej, święto narodowe Holandii (pisałem o tym tu i tu).
Holenderska rodzina królewska żyje bardzo skromnie i unika jakichkolwiek skandali. Są normalnymi obywatelami i także jeżdżą na rowerach, polecam ich rowerowe zdjęcia. Ich funkcje są najczęściej reprezentacyjne, faktyczną władzę sprawuje rząd z premierem na czele. Przez to wszystko Holendrzy, będąc świadomi tego, ile ich monarcha kosztuje, wciąż w większości ją popierają. A ja cały czas nie wiem, czy Polak mieszkający w Holandii jest poddanym czy nie :)
Warto przypomnieć - obecna królowa Beatrycze rządzi nieprzerwanie od 30 kwietnia 1980 roku, kiedy to abdykowała jej matka królowa Juliana. Spekulacje na temat potencjalnej abdykacji Beatrycze nasiliły się bardzo na początku 2010, kiedy to mijało okrągłe 30 lat od jej koronacji, potem ucichły, żeby znów powrócić z siłą w ostatnich dniach. W czwartek 30 stycznia królowa Beatrycze kończy 75 lat i wielu uważało, że królowa wykorzysta tę datę i abdykuje.
Królowa w dość krótkim wystąpieniu telewizyjnym powiedziała, że wkrótce kończy 75 lat, a ten rok jest także szczególny, bo mija w nim okrągłe 200 lat od założenia dystastii Orańskiej-Nassau. Królowa uznała, że to dobry czas, żeby przekazać koronę kolejnemu pokoleniu, a jej syn i jego małżonka są gotowi na przejęcie tronu.
Trzeba tutaj zwrócić uwagę, że od 1890 Holandia jest nieprzerwanie rządzona przez kobiety, więc teraz po raz pierwszy od długiego czasu będzie w kraju król mężczyzna. Kiedyś kobieta dziedziczyła tron, jak nie było syna w rodzinie, ale niedawno zmieniono zasady, że tron dziedziczy najstarsze dziecko, niezależnie od płci. Co ciekawe, dziecko rodziny panującej może stracić prawo do tronu, co przydarzyło się synowi właśnie abdykującej królowej, księciu Johanowi-Friso. Na jego ślub (z byłą dziewczyną mafioza) nie wyraził zgody parlament, a książę idąc jednak za głosem serca pozbawił się prawa do tronu. Inna sprawa, że miał na ten tron małe szanse, bo był drugim z kolei synem królowej. Rok temu, 17 lutego, książę Johan-Friso został przysypany przez lawinę w Alpach. Od tego czasu jest w stanie śpiączki i lekarze nie sądzą, żeby kiedykolwiek odzyskał przytomność. Być może to także przyczyniło się do tego, że królowa Beatrycze postanowiła przekazać władzę.
Królowa Beatrycze ma trzech synów, najstarszy z nich, książę Wilhelm Aleksander (Willem-Alexander) ma już 45 lat, więc dość długo czekał na tron. Holenderska rodzina królewska małżonków szukała najczęściej wśród niemieckich szlachetnych rodzin, następca tronu jednak poślubił w 2002 roku Argentynkę Maximę Zorreguietę Cerruti. Pomimo różnych kontrowersji parlament (po długich naradach) jednak wyraził zgodę na to małżeństwo i książe nie utracił prawa do tronu. Holendrzy bardzo szybko polubili Maximę i teraz nie dadzą o niej złego słowa powiedzieć.
Książę Wilhelm Aleksander i księżniczka Maxima mają trzy córki, więc za jakiś czas korona Niderlandów wróci w ręce kobiet. Najstarsza ich córka, księżniczka Katarzyna Amalia (Catharina-Amalia) niedawno skończyła 9 lat, więc można przewidzieć, że jej ojciec prędko nie abdykuje :) Koronacja nowego króla odbędzie się już wkrótce - 30 kwietnia - w dzień królowej, święto narodowe Holandii (pisałem o tym tu i tu).
Holenderska rodzina królewska żyje bardzo skromnie i unika jakichkolwiek skandali. Są normalnymi obywatelami i także jeżdżą na rowerach, polecam ich rowerowe zdjęcia. Ich funkcje są najczęściej reprezentacyjne, faktyczną władzę sprawuje rząd z premierem na czele. Przez to wszystko Holendrzy, będąc świadomi tego, ile ich monarcha kosztuje, wciąż w większości ją popierają. A ja cały czas nie wiem, czy Polak mieszkający w Holandii jest poddanym czy nie :)
wtorek, 15 stycznia 2013
Najpopularniejsze imiona holenderskie w 2012 - chłopcy
Rozpoczęte poprzednio zestawienie najpopularniejszych imion w Holandii w roku 2012 zakończymy chłopcami. W tym roku niewielkie zmiany w porównaniu z poprzednimi latami.
Zobacz też:
* najpopularniejsze imiona męskie w Holandii w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 oraz 2013
* najpopularniejsze imiona żeńskie w Holandii w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 oraz 2013
* nazwiska holenderskie
- Daan (także na topie w 2011 i 2009) - skrócona wersja hebrajskiego imienia Daniel
- Bram - skrót imienia Abraham
- Sem - imię hebrajskie, najstarszy syn Noego miał właśnie na imię Sem i był założycielem ludu zwanego potem Semitami
- Lucas - biblijne imię
- Milan - imię z Czech i Bałkanów
- Levi - hebrajskie imię, Lewi syna Jakuba i Lei dał początek Lewitom
- Luuk - skrócona wersja Łukasza
- Thijs - skrócona wersja imienia Mateusz
- Jayden - młode imię, najprawdopodobniej z USA
- Tim - skrócona forma greckiego imienia Tymoteusz
- Finn - imię z Irlandii i Skandynawii, w Holandii w wersji damskiej jest skrótem od Józefiny
- Stijn - skrócona wersja imienia Augustyn
- Thomas - także biblijno-aramejskie imię
- Lars - imię ze Skandynawii
- Ruben - w Biblii Ruben był najstarszym synem Jakuba (to on właśnie uratował swojego brata Józefa, kiedy to pozostali bracia chcieli go zabić)
- Jesse - kolejne biblijne imię - syn Obeda i ojciec Dawida, późniejszego króla Izreala (słynne drzewo Jessego)
- Noah - po polsku Noe, ten od arki
- Julian - łacińskie imię
- Max - oczywiście skrót łacińskiego imienia Maksymilian
- Liam - skrócona wersja imienia William, niegdyś tylko męskie, obecnie coraz częściej także dziewczynki noszą to imię
Zobacz też:
* najpopularniejsze imiona męskie w Holandii w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 oraz 2013
* najpopularniejsze imiona żeńskie w Holandii w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 oraz 2013
* nazwiska holenderskie
sobota, 12 stycznia 2013
Najpopularniejsze imiona holenderskie w 2012 - dziewczynki
Rok się skończył, pora więc napisać wpis, który na pewno będzie cieszył się dużą popularnością. Nie wiedziałem, jak dużo ludzi wyszukuje w Google informacji o imionach holenderskich. Tutejsza instytucja zamująca się dopłatami do dzieci opublikowała właśnie dane o najpopularniejszych imionach w roku 2012. W poprzednich latach pisałem na ten temat kilka razy, zawsze zaczynając od chłopców, tym razem dla odmiany, skupimy się najpierw na dziewczętach.
Najpopularniejsze imiona nadawane dziewczynkom w Holandii w 2012 to:
Zobacz też:
* najpopularniejsze imiona męskie w Holandii w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 oraz 2013
* najpopularniejsze imiona żeńskie w Holandii w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 oraz 2013
* nazwiska holenderskie
Najpopularniejsze imiona nadawane dziewczynkom w Holandii w 2012 to:
- Emma (także na topie w 2011 i 2009) - skrócona forma średniowiecznych frankońskich imion
- Sophie - imię greckie, oznacza "mądrość"
- Julia - żeńska forma imienia Juliusz
- Anna - najpopularniejsze imię świata, rodowód hebrajski (od "Hanna")
- Lisa - skrót od hebrajskiego imienia Elisabeth
- Isa - skrócona wersja Izabeli
- Eva - biblijne imię
- Saar - forma imienia Sara
- Lotte - skrót od imienia Charlotte
- Tess - skrócona wersja imienia Teresa
- Lynn - skrót od imion Caroline albo Catheline
- Fleur - po francusku "kwiat", albo w innych językach "flora"
- Sara - imię hebrajskie
- Lieke - jak zwykle skrót, tym razem od Andżeliki
- Noa - imię hebrajskie, będące skrótem od (męskiego) imienia Noah (po polsku Noe, ten od arki)
- Fenna - bardzo niderlandzkie imię, oznacza strażniczkę pokoju
- Sarah - kolejna forma imienia Sara
- Mila - skrót od imienia Milena albo Emila
- Sanne - skróca forma imienia Susanne
- Roos - swojska Róża
Zobacz też:
* najpopularniejsze imiona męskie w Holandii w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 oraz 2013
* najpopularniejsze imiona żeńskie w Holandii w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 oraz 2013
* nazwiska holenderskie
czwartek, 10 stycznia 2013
Fietsplan
Podczas, gdy w Polsce więzienia są pełne nietrzeźwych rowerzystów, a polscy urzędnicy dwoją się i troją, by utrudnić korzystanie z rowerów, Holandia robi, co może, żeby je spopularyzować. Polska po raz kolejny pokazuje, że jest bardzo bogatym krajem, bo Holandia wprost przyznaje, że nie stać jej na budowę tylu dróg, więc jedyną rozsądną alternatywą dla komunikacji po mieście są rowery.Fietsplan pozwala na kupno zarówno nowego, jak i używanego roweru, jednak większość ludzi raczej wybiera nowe. Warto zwrócić uwagę, że nowe rowery są w Holandii dość drogie. Ceny typowych miejskich rowerów zaczynają się od 400-500 €, a rower powyżej 1000 € nie jest niczym wyjątkowym. Rowery tutaj także są dość często kradzione, więc kupno nowego, ładnego jednośladu może być pewnym ryzykiem. Mimo wszystko w Holandii jest więcej rowerów niż ludzi, a kraj od wielu lat prowadzi konsekwentną politykę promującą rowery, dzięki czemu oszczędza ogromne pieniądze na budowach dróg, ochronie środowiska, czy służbie zdrowia.
czwartek, 3 stycznia 2013
Nowy rok w Holandii, 2013
Jak co roku Holendrzy przywitali nowy rok na swój sposób. Warto przypomnieć, że przez cały rok fajerwerki są tu zakazane (pisałem już o tym kiedyś - tu i tu), dlatego na sylwestra Holendrzy dostają istnego fioła i strzelaniny jest tu więcej niż pod Stalingradem na przełomie 1942/43 :)
Jednak co roku odbywa się także inne noworoczne wydarzenie, w którym staram się brać udział - noworoczna kąpiel. Pisałem już o tym na początku 2011 i 2012, warto też wspomnieć, co działo się kilka dni temu.
Noworoczne kąpiele odbywają się teraz w około 100 miejscach w całym kraju, pierwszy raz np. zorganizowało to miasteczko, w którym mieszkam (Haarlem) nad jednym z jezior. Jednak najciekawsza jest kąpiel w niedalekim morzu, a Zandvoort (jakieś 5-6 km z Haarlemu) ma najdłuższą historię noworocznych kąpieli w całej Holandii, tegoroczna edycja była pięćdziesiąta trzecia z kolei. Niestety było dość ciepło, bo około 8 stopni, a najwięcej emocji byłoby podczas naprawdę mroźnej pogody. W Zandvoort zgromadziło się ponad 3000 szaleńców (w Scheveningen niedaleko Hagi było ponad 10.000 ludzi), którzy na dany sygnał rozpoczęli rozgrzewkę, po czym, na drugi sygnał, pobiegli hurtem do morza. Zdjęcie właśnie przedstawia taki moment, wraz z kilkoma spóźnionymi osobami :)
Woda nie była taka zimna, większość ludzi wbiegła do wody, pochlapała się trochę i wybiegła, ale niektórzy próbowali nawet pływać. Rozpiętość wiekowa uczestników była duża, przyszło sporo młodzieży, w tym także dzieci (tak gdzieś od 10 lat w górę), ale było dużo dorosłych i także starszych osób, często całe rodziny. Na youtube jest trochę relacji z wydarzenia, oto jedna z nich:
Wszystkim czytelnikom na koniec składam najlepsze życzenia na nadchodzący 2013 rok!
Jednak co roku odbywa się także inne noworoczne wydarzenie, w którym staram się brać udział - noworoczna kąpiel. Pisałem już o tym na początku 2011 i 2012, warto też wspomnieć, co działo się kilka dni temu.
Noworoczne kąpiele odbywają się teraz w około 100 miejscach w całym kraju, pierwszy raz np. zorganizowało to miasteczko, w którym mieszkam (Haarlem) nad jednym z jezior. Jednak najciekawsza jest kąpiel w niedalekim morzu, a Zandvoort (jakieś 5-6 km z Haarlemu) ma najdłuższą historię noworocznych kąpieli w całej Holandii, tegoroczna edycja była pięćdziesiąta trzecia z kolei. Niestety było dość ciepło, bo około 8 stopni, a najwięcej emocji byłoby podczas naprawdę mroźnej pogody. W Zandvoort zgromadziło się ponad 3000 szaleńców (w Scheveningen niedaleko Hagi było ponad 10.000 ludzi), którzy na dany sygnał rozpoczęli rozgrzewkę, po czym, na drugi sygnał, pobiegli hurtem do morza. Zdjęcie właśnie przedstawia taki moment, wraz z kilkoma spóźnionymi osobami :)
Woda nie była taka zimna, większość ludzi wbiegła do wody, pochlapała się trochę i wybiegła, ale niektórzy próbowali nawet pływać. Rozpiętość wiekowa uczestników była duża, przyszło sporo młodzieży, w tym także dzieci (tak gdzieś od 10 lat w górę), ale było dużo dorosłych i także starszych osób, często całe rodziny. Na youtube jest trochę relacji z wydarzenia, oto jedna z nich:
Wszystkim czytelnikom na koniec składam najlepsze życzenia na nadchodzący 2013 rok!
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Holendrzy rosną, czyli trochę statystyki
Lista tematów do napisania na blogu zawiera jeszcze dość sporo pozycji, ale czasu mało, wrzucę więc na razie garść statystyk z Holandii.
Holendrzy mają także swój odpowiednik GUS, który mierzy i waży wszystko i publikuje różne raporty. Czasem przeglądam je z ciekawością i ostatnio rzuciła mi się w oczy informacja, że najwyższy naród świata jeszcze bardziej rośnie. Holendrzy także tyją, co nie jest dość dziwne, a w ostatnich 20 latach bardziej rosną "wszerz" niż "wzdłuż" :) W 2011 roku średni wzrost mężczyzny w Holandii wynosił 181 cm, a kobiety 168 cm, od 1991 mężczyźni urośli o 2,1 cm, a kobiety o 0,6 cm. W tym samym czasie mężczyznom przybyło 5,6 kg, a kobietom po 3,7 kg. W 2011 przeciętny mężczyzna ważył 84 kg, a kobieta 70 kg.
Wzrosła także ilość ludzi z nadwagą i otyłych, z tym że warto zwrócić uwagę, że Holendrzy mają bardzo zaostrzone normy i u nich nadwagę ma osoba, która w wielu innych krajach mieści się wciąż w normie.
Holendrzy także żyją coraz dłużej, ale nie boją się reformować systemów emerytalnych. Teraz w Holandii przechodzi się na emeryturę w wieku 65 lat, ale ten wiek podnosi się co rok i w 2021 osiągnie 67. Przewiduje się, że w 2030 będzie to 68, w 2038 69 lat, a w 2060 nawet 71 lat i 6 miesięcy. Cały czas zwiększa się liczba ludzi starszych. Populacja po 65 roku życia podwoi się w ciągu najbliższych 30 lat. Populacja kraju wciąż rośnie, ale to w dużej mierze dzięki imigracji, choć Holendrzy mają dość wysoką dzietność na tle Europy.
Na sam koniec trochę liczb o ruchu drogowym w krainie wiatraków - poranny szczyt (około 8:00) składa się z 2.4 mln samochodów, a na wieczorny szczyt (koło 18:00) składa się aż 2.8 mln samochodów, a to wszystko w kraju, który ma niewiele ponad 16,5 mln mieszkańców! Każdego roboczego dnia 5 mln Holendrów wsiada na rowery i wykonują razem ponad 14 mln podróży rowerem. Pomiędzy 8:00 a 9:00 rano na ulicach jest więcej rowerów niż samochodów! W Holandii jest około 18 mln rowerów, czyli więcej niż mieszkańców :) Wychodzi na to, że wszyscy gdzieś jadą każdego dnia, nawet dużo starszych ludzi. Na zdjęciu powyżej właśnie taki typowy omafiets, czyli "babciny rower", choć rowery takiego designu teraz używane są także przez wielu młodych, dla których to taki nostalgiczny, "oldschoolowy" element życia :)
Holendrzy mają także swój odpowiednik GUS, który mierzy i waży wszystko i publikuje różne raporty. Czasem przeglądam je z ciekawością i ostatnio rzuciła mi się w oczy informacja, że najwyższy naród świata jeszcze bardziej rośnie. Holendrzy także tyją, co nie jest dość dziwne, a w ostatnich 20 latach bardziej rosną "wszerz" niż "wzdłuż" :) W 2011 roku średni wzrost mężczyzny w Holandii wynosił 181 cm, a kobiety 168 cm, od 1991 mężczyźni urośli o 2,1 cm, a kobiety o 0,6 cm. W tym samym czasie mężczyznom przybyło 5,6 kg, a kobietom po 3,7 kg. W 2011 przeciętny mężczyzna ważył 84 kg, a kobieta 70 kg.
Wzrosła także ilość ludzi z nadwagą i otyłych, z tym że warto zwrócić uwagę, że Holendrzy mają bardzo zaostrzone normy i u nich nadwagę ma osoba, która w wielu innych krajach mieści się wciąż w normie.
Holendrzy także żyją coraz dłużej, ale nie boją się reformować systemów emerytalnych. Teraz w Holandii przechodzi się na emeryturę w wieku 65 lat, ale ten wiek podnosi się co rok i w 2021 osiągnie 67. Przewiduje się, że w 2030 będzie to 68, w 2038 69 lat, a w 2060 nawet 71 lat i 6 miesięcy. Cały czas zwiększa się liczba ludzi starszych. Populacja po 65 roku życia podwoi się w ciągu najbliższych 30 lat. Populacja kraju wciąż rośnie, ale to w dużej mierze dzięki imigracji, choć Holendrzy mają dość wysoką dzietność na tle Europy.
Na sam koniec trochę liczb o ruchu drogowym w krainie wiatraków - poranny szczyt (około 8:00) składa się z 2.4 mln samochodów, a na wieczorny szczyt (koło 18:00) składa się aż 2.8 mln samochodów, a to wszystko w kraju, który ma niewiele ponad 16,5 mln mieszkańców! Każdego roboczego dnia 5 mln Holendrów wsiada na rowery i wykonują razem ponad 14 mln podróży rowerem. Pomiędzy 8:00 a 9:00 rano na ulicach jest więcej rowerów niż samochodów! W Holandii jest około 18 mln rowerów, czyli więcej niż mieszkańców :) Wychodzi na to, że wszyscy gdzieś jadą każdego dnia, nawet dużo starszych ludzi. Na zdjęciu powyżej właśnie taki typowy omafiets, czyli "babciny rower", choć rowery takiego designu teraz używane są także przez wielu młodych, dla których to taki nostalgiczny, "oldschoolowy" element życia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
