Amsterdamse waterleidingduinen to, w troszkę wolnym tłumaczeniu, wydmy zaopatrujące Amsterdam w wodę, a jednocześnie jedno z najprzyjemniejszych miejsc w okolicy tego miasta.
Wydmy te znajdują się na południe od miasta Zandvoort, tuż przy plaży, jakieś 25 km na zachód od Amsterdamu. Położenie blisko morza nie ma jednak dużego znaczenia, bo obszar ten jest zasilany przez wody Renu, które następnie ulegają naturalnemu oczyszczaniu przepływając przez piasek.
Wodę stąd zaczęto pobierać już w 1853 roku i od tej pory obszar ten zaopatruje Amsterdam w wodę, która, jak twierdzą amsterdamczycy, jest bardzo smaczna. W tej chwili jest to ogromny (3400 ha) rezerwat przyrody, w którym żyje bardzo wiele gatunków zwierząt. Dla ludzi jednak najważniejsze jest to, że można tam przebywać od wschodu do zachodu słońca i, poza kilkoma wyraźnie oznaczonymi i ogrodzonymi obszarami, nie trzeba trzymać się ścieżek - można chodzić na przełaj przez las, wydmy, łąki, gdzie tylko wyobraźnia czy strzałka GPS zaprowadzi. Mieszka tam dużo saren i jelenii i z uwagi na to, że nie mają tam naturalnych drapieżników, a ludzie im nie szkodzą, to nie boją się tak bardzo turystów i czasem można je naprawdę blisko podejść. Powyżej właśnie zdjęcie z takiego oto spotkania.
Na teren wydm nie można wchodzić z psami, rowery także należy zostawić przy wejściu. Wchodząc uiszcza się niewielką opłatę (1.50€ za osobę na dzień), ale regularni bywalcy mogą kupić kartę zapewniającą darmowe wejście przez cały rok. Jako że większość ludzi (których tu przychodzi milion rocznie) trzyma się jednak brukowanych ścieżek, to schodząc z nich można znaleźć się sam na sam z przyrodą nie widząc nikogo wokół siebie, co w Holandii jest naprawdę rzadkością. Jedynie przelatujące nad głową samoloty z położonego niedaleko lotniska Schiphol przypominają, że daleko od cywilizacji nie uciekliśmy.
Obszar ten był intensywnie wykorzystywany przez Niemców podczas budowy Atlantikwall, dlatego wciąż można tu zobaczyć bunkry i resztki dawnych umocnień. Z tym terenem wiąże się także historia pewnej zakazanej miłości, o której napiszę już wkrótce.
poniedziałek, 10 września 2012
środa, 5 września 2012
Kilka ciekawostek holenderskich
Sezon ogórkowy niby się skończył, ale wciąż spektakularnych tematów brak, więc dziś będzie tylko garść ciekawostek z Holandii.
Serwis Hyves, będący taką holenderską naszą-klasą, zakończył niedawno swoje działanie. Główna strona przypomina teraz typowy portal z wiadomościami. Co prawda po zalogowaniu się wciąż widać jakieś rachityczne newsy od znajomych, ale od dawna praktycznie nikt z tego nie korzysta. Co ciekawe, Hyves kilka lat temu był technologicznie dużo lepszy od facebooka, jednak mimo to nie dał rady. Czy taki sam los czeka www.nk.pl?
Sporo holenderskich miast było poprzecinanych kanałami, z których niektóre w ciągu ostatnich 150 lat zostały zasypane i zamienione na ulice. W wielu miejscach są ulice wciąż noszące nazwy odwołujące się do istniejących tam kiedys kanałów. Na fali bardzo aktywnego trendu wyrzucania samochodów z centrów miast i udostępniania terenów ludziom wiele miast rozważa ponowne wykopanie kanałów. A co jeśli ten projekt okazuje się za drogi? Kilka lat temu miasto Drachten za namową miejscowego artysty postanowiło przypomnieć, że w miejscu jednej ulicy był kiedyś kanał, polecam fantastyczne zdjęcia.
Dla miłośników architektury oraz dla ciekawych, jak wyglądają holenderskie miasta polecam dwa bardzo ciekawe wątki na skyscrapercity.com: Holandia - Architektura współczesna oraz Holandia - Śmietnik lat '80.
A na koniec coś z branży reklamowej - holenderska instytucja dbająca o jakość wody chciała przekonać ludzi, żeby nie sikali do kanałów podczas dnia królowej. Zobaczcie, co z tego wyszło:
Serwis Hyves, będący taką holenderską naszą-klasą, zakończył niedawno swoje działanie. Główna strona przypomina teraz typowy portal z wiadomościami. Co prawda po zalogowaniu się wciąż widać jakieś rachityczne newsy od znajomych, ale od dawna praktycznie nikt z tego nie korzysta. Co ciekawe, Hyves kilka lat temu był technologicznie dużo lepszy od facebooka, jednak mimo to nie dał rady. Czy taki sam los czeka www.nk.pl?
Sporo holenderskich miast było poprzecinanych kanałami, z których niektóre w ciągu ostatnich 150 lat zostały zasypane i zamienione na ulice. W wielu miejscach są ulice wciąż noszące nazwy odwołujące się do istniejących tam kiedys kanałów. Na fali bardzo aktywnego trendu wyrzucania samochodów z centrów miast i udostępniania terenów ludziom wiele miast rozważa ponowne wykopanie kanałów. A co jeśli ten projekt okazuje się za drogi? Kilka lat temu miasto Drachten za namową miejscowego artysty postanowiło przypomnieć, że w miejscu jednej ulicy był kiedyś kanał, polecam fantastyczne zdjęcia.
Dla miłośników architektury oraz dla ciekawych, jak wyglądają holenderskie miasta polecam dwa bardzo ciekawe wątki na skyscrapercity.com: Holandia - Architektura współczesna oraz Holandia - Śmietnik lat '80.
A na koniec coś z branży reklamowej - holenderska instytucja dbająca o jakość wody chciała przekonać ludzi, żeby nie sikali do kanałów podczas dnia królowej. Zobaczcie, co z tego wyszło:
sobota, 4 sierpnia 2012
Gay pride 2012
Jak co roku na początku sierpnia w Amsterdamie odbyła się parada gejów, Gay pride opisywałem już w roku 2008. Przez następne 3 lata jakoś zawsze coś mi wypadało w tym czasie, ale w końcu w tym roku udało mi się paradę powtórnie zobaczyć.
Niewiele się zmieniło, w paradzie uczestniczyło 80 barek przygotowanych przez różne firmy czy organizacje. Jak zwykle płynął amsterdamski magistrat, były reprezentowane także inne miasta kraju, holenderska poczta, kolej, banki, armia, policja, straż pożarna, służba zdrowia, uczelnie oraz różne firmy, knajpy, sklepy z branży, czy nawet kluby studenckie czy sportowe (pierwszy amsterdamski klub tenisowy dla gejów). Firmy, które z różnych powodów nie chciały wystawiać swojej barki zrobiły jedną wspólną pod hasłem "I can be myself @ work". Na zdjęciu obok właśnie widać loga z tej barki, które należą do wielu megakorporacji.
Mi się podobały przeróbki różnych haseł, które w tym roku zwracały moją uwagę, np. były fast-foody, które menu "take away" zmieniły na "take a-gay", holenderska kolej swoje hasło "ga mee" (jedź z nami) zmieniła na "gay mee", a królewskie linie lotnicze KLM (wymawiane z angielska "kej-el-em") na czas parady stały się "GayLM", czyli "gay-el-em".
Kilka innych barek rzuciło mi się w oczy, jedna nosiła logo YouTube, co jest dość ciekawe, bo jeśli Google chciało wziąć udział w paradzie, to dlaczego nie jako Google, a tylko jako jedna ze swoich wielu usług? Ciekawa była też barka Gay 50+ z "seniorami", na jednej z łódek widziałem człowieka trzymającego polską flagę, ale najbardziej przykuła moją uwagę barka turecka podkreślająca, jacy to Turcy są oświeceni, tolerancyjni wobec swoich gejów, co brzmi dość ironicznie biorąc pod uwagę, że w wielu krajach muzułmańskich homoseksualizm jest karany śmiercią, niezależnie z której strony prezerwatywy się jest :)
Niewiele się zmieniło, w paradzie uczestniczyło 80 barek przygotowanych przez różne firmy czy organizacje. Jak zwykle płynął amsterdamski magistrat, były reprezentowane także inne miasta kraju, holenderska poczta, kolej, banki, armia, policja, straż pożarna, służba zdrowia, uczelnie oraz różne firmy, knajpy, sklepy z branży, czy nawet kluby studenckie czy sportowe (pierwszy amsterdamski klub tenisowy dla gejów). Firmy, które z różnych powodów nie chciały wystawiać swojej barki zrobiły jedną wspólną pod hasłem "I can be myself @ work". Na zdjęciu obok właśnie widać loga z tej barki, które należą do wielu megakorporacji.
Mi się podobały przeróbki różnych haseł, które w tym roku zwracały moją uwagę, np. były fast-foody, które menu "take away" zmieniły na "take a-gay", holenderska kolej swoje hasło "ga mee" (jedź z nami) zmieniła na "gay mee", a królewskie linie lotnicze KLM (wymawiane z angielska "kej-el-em") na czas parady stały się "GayLM", czyli "gay-el-em".
Kilka innych barek rzuciło mi się w oczy, jedna nosiła logo YouTube, co jest dość ciekawe, bo jeśli Google chciało wziąć udział w paradzie, to dlaczego nie jako Google, a tylko jako jedna ze swoich wielu usług? Ciekawa była też barka Gay 50+ z "seniorami", na jednej z łódek widziałem człowieka trzymającego polską flagę, ale najbardziej przykuła moją uwagę barka turecka podkreślająca, jacy to Turcy są oświeceni, tolerancyjni wobec swoich gejów, co brzmi dość ironicznie biorąc pod uwagę, że w wielu krajach muzułmańskich homoseksualizm jest karany śmiercią, niezależnie z której strony prezerwatywy się jest :)
czwartek, 19 lipca 2012
Holenderska rodzina
Niestety muszę trochę rozczarować - w kraju z legalną eutanazją, marihuaną i gejowskimi małżeństwami - typowa rodzina to małżeństwo kobiety i mężczyzny, najczęściej posiadające dzieci - nuda, żadnych ekscesów, prawda? Tak naprawdę modele rodziny są dość podobne do polskich i także zmieniają się dość szybko, choć Holandia jest zawsze o parę kroków do przodu.
W Holandii jest teraz ponad 3.4 mln rodzin (nie uwzględniając ludzi mieszkających samotnie - singli czy wdowców), z czego 2.3 mln mieszkających z choć jednym dzieckiem młodszym niż 25 lat. Coraz więcej rodzin nie posiada ślubu, w grupie rodzin z dziećmi do 5 lat aż jedna czwarta nie zawarła małżeństwa (10 lat temu była to tylko jedna ósma). Co ciekawe wielu z tych rodziców prędzej czy później legalizuje swój związek czy to podpisując umowę registered partnership (geregistreerd partnerschap) u notariusza, czy też wstępując w tradycyjny związek małżeński. Sporo z tych małżeństw później się i tak rozpada, jedna czwarta pełnoletnich dzieci mieszkających wciąż z rodzicami mieszka tak naprawdę tylko z jednym rodzicem. Może to jest powodem, dlaczego młodzi Holendrzy nie chcą brać ślubu? :)
Holandia za to bije na głowę Polskę dzietnością, w Polsce współczynnik dzietności jest około 1.31, co daje Polsce 209 miejsce na świecie, na 222 kraje, w których prowadzone są takie statystyki. Holandia z wartością 1.78 plasuje się ponad 50 miejsc wyżej. 18% rodzin w Holandii ma trójkę dzieci lub więcej.
A co z tymi słynnymi gejowskimi małżeństwami? Zostały zalegalizowane 1 kwietnia 2001 i w następnych miesiącach zawarto dość sporo takich ślubów (2500 do końca roku 2001), ale potem nastąpił szybki spadek. Obecnie jest kilkaset takich ślubów rocznie na około 100 tysięcy "tradycyjnych" - czy taki mały ułamek jest rzeczywiście warty tylu kłótni w Polsce? I tak w Polsce związki partnerskie osób tej samej płci zostaną wprowadzone w ciągu najbliższych 3-5 lat.
Na sam koniec wrócę jeszcze do wartości rodzinnych - uważam, że Holandia jest dużo bardziej rodzinnym krajem od Polski, choć to się nie mieści w głowach wielu politycznych oszołomów. W Holandii bardzo często wieczorem cała rodzina zasiada razem do posiłku, a dla nastolatków spędzenie weekendu wspólnie z rodzicami wcale nie jest obciachem.
poniedziałek, 2 lipca 2012
Reklamy w holenderskiej TV
Wieczna rywalizacja pomiędzy Holandią i Niemcami jest często wykorzystywanym tematem reklam w telewizji holenderskiej. Najlepsza była chyba seria reklam McDonalds:
Ten sam motyw został powtórzony także do pomalowania ambasady Portugalii kilka dni później. Niestety nie znalazłem na youtube ostatniej reklamy z serii, która fantastycznie pokazuje dystans do siebie Holendrów. Ci sami trzej goście, co pomalowali ambasady, po odpadnięciu Holendrów z mistrzostw przychodzą ze szmatami i zaczynają czyścić budynek :)
Co ciekawe, McDonalds puszczał także podobną tematycznie reklamę w Niemczech:
A wypowiadane przez ambasadora niemieckiego "scheisse" ma swoje źródło w tej reklamie sprzed paru lat:
Bardzo ciekawa była też w tym roku reklama, w której piwo otwiera się do melodii hymnu narodowego:
W Polsce byłoby to nie do pomyślenia, zaraz środowiska narodowo-socjalistyczne by zaczęły truć o profanacj. A w Holandii jakoś przeszło to bez echa - i dobrze, stres i nerwy bardzo źle działają :)
Ten sam motyw został powtórzony także do pomalowania ambasady Portugalii kilka dni później. Niestety nie znalazłem na youtube ostatniej reklamy z serii, która fantastycznie pokazuje dystans do siebie Holendrów. Ci sami trzej goście, co pomalowali ambasady, po odpadnięciu Holendrów z mistrzostw przychodzą ze szmatami i zaczynają czyścić budynek :)
Co ciekawe, McDonalds puszczał także podobną tematycznie reklamę w Niemczech:
A wypowiadane przez ambasadora niemieckiego "scheisse" ma swoje źródło w tej reklamie sprzed paru lat:
Bardzo ciekawa była też w tym roku reklama, w której piwo otwiera się do melodii hymnu narodowego:
W Polsce byłoby to nie do pomyślenia, zaraz środowiska narodowo-socjalistyczne by zaczęły truć o profanacj. A w Holandii jakoś przeszło to bez echa - i dobrze, stres i nerwy bardzo źle działają :)
niedziela, 17 czerwca 2012
Holandia do domu!
Największa niespodzianka (do tej pory) piłkarskich mistrzostw Europy - Holandia, wicemistrz świata sprzed dwóch lat, wraca do domu po trzech przegranych meczach. Polska też z grupy nie wyszła, ale ma za to na koncie dwa remisy i nie startowała z bagażem tytułu wicemistrza świata, Holandia za to pech za pechem - zaczęli od Danii, która jako najsłabsza drużyna w grupie miała być łatwym kąskiem, ale potknęli się na nich i, o dziwo, przegrali. Drugi mecz z Niemcami był raczej formalnością, bo raczej mało kto spodziewał się zwycięstwa pomarańczowych, choć remis był w zasięgu. No i dzisiejszy mecz z Portugalią, mecz o wszystko, zaczął się bardzo ładnie, bramką Holendrów, ale potem najdroższy piłkarz świata, Ronaldo, który do tej pory w mistrzostwach nie udzielał się zbyt wiele, nagle obudził się i skutecznie pogrążył Holendrów strzelając im dwa gole.
Cały naród załamany i zasmucony, co ciekawe nawet zaangażował się nasz kotek - urodzony w Holandii, wychowany także tutaj, choć przez Polaków - zawsze ignorował telewizor, aż nagle podczas pierwszego meczu Holandii (z Danią) zaczął pocieszać Snijdera po straconej bramce. Kotek później jednak stracił jakąkolwiek nadzieję i skutecznie ignorował następne mecze pomarańczowych :)
Holendrzy mieli wielkie oczekiwania, na bazę wybrali fantastyczne miejsce - hotel Sheraton w Krakowie, nad Wisłą, tuż koło Wawelu. Holenderska telewizja założyła studio na dachu innego pobliskiego hotelu, codziennie pokazując widoczki z Krakowa. Moi koledzy z pracy dopytywali się mnie o szczegóły dojazdu do Gdańska, gdzie chcieli zobaczyć półfinał, masa uliczek w Holandii została udekorowana na pomarańczowo, a sklepy zasypane piłkarskimi gadżetami. Nawet po przegranej reklamy wciąż pokazywały piłkarzy Oranje strzelających gole :)
Co ciekawe za bardzo nie mają na kogo zwalać winy - obecny trener reprezentacji, Bert van Marwijk, zapewnił im wicemistrzostwo świata dwa lata temu, a w eliminacjach do obecnych rozgrywek drużyna radziła sobie świetnie, zdobywając 27 punktów dzięki wygraniu 9 meczy i przegraniu tylko jednego. Więcej punktów, bo 30, zdobyli tylko Niemcy, którzy wygrali wszystkie 10 meczy.
Bardzo kreatywne były niektóre reklamy telewizyjne, w Holandii zresztą od lat w reklamach podkreśla się ich odwieczny kompleks względem Niemców. Najciekawsze były chyba reklamy McDonalndsa, ale o tym już w następnym wpisie :)
Cały naród załamany i zasmucony, co ciekawe nawet zaangażował się nasz kotek - urodzony w Holandii, wychowany także tutaj, choć przez Polaków - zawsze ignorował telewizor, aż nagle podczas pierwszego meczu Holandii (z Danią) zaczął pocieszać Snijdera po straconej bramce. Kotek później jednak stracił jakąkolwiek nadzieję i skutecznie ignorował następne mecze pomarańczowych :)
Holendrzy mieli wielkie oczekiwania, na bazę wybrali fantastyczne miejsce - hotel Sheraton w Krakowie, nad Wisłą, tuż koło Wawelu. Holenderska telewizja założyła studio na dachu innego pobliskiego hotelu, codziennie pokazując widoczki z Krakowa. Moi koledzy z pracy dopytywali się mnie o szczegóły dojazdu do Gdańska, gdzie chcieli zobaczyć półfinał, masa uliczek w Holandii została udekorowana na pomarańczowo, a sklepy zasypane piłkarskimi gadżetami. Nawet po przegranej reklamy wciąż pokazywały piłkarzy Oranje strzelających gole :)
Co ciekawe za bardzo nie mają na kogo zwalać winy - obecny trener reprezentacji, Bert van Marwijk, zapewnił im wicemistrzostwo świata dwa lata temu, a w eliminacjach do obecnych rozgrywek drużyna radziła sobie świetnie, zdobywając 27 punktów dzięki wygraniu 9 meczy i przegraniu tylko jednego. Więcej punktów, bo 30, zdobyli tylko Niemcy, którzy wygrali wszystkie 10 meczy.
Bardzo kreatywne były niektóre reklamy telewizyjne, w Holandii zresztą od lat w reklamach podkreśla się ich odwieczny kompleks względem Niemców. Najciekawsze były chyba reklamy McDonalndsa, ale o tym już w następnym wpisie :)
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Euro 2012 w Holandii
Polscy czytelnicy pewnie doskonale wiedzą, o czym piszę, bo Polska zwariowała na punkcie organizowanych przez siebie mistrzostw. W Holandii regularnie ludzie przeżywają pomarańczową gorączkę podczas mistrzostw piłkarskich. Ulice udekorowane na pomarańczowe, w wielu miejscach ponaklejane piłki, hasła "Hup Holland, Hup" itp. Jadąc do pracy codziennie mijam przed jednym z domów bramkę będącą rodzajem ołtarzyka - flagi szesnastu krajów, zdjęcia zawodników i tysiąc pomarańczowych elementów.
Przedwczoraj Holandia przegrała swój pierwszy mecz ze słabszą (według wielu) Danią, Holendrzy podchodzą do tego spokojnie, nie denerwują się, nie szukają winnych, może tylko mniej imprezują. Niestety ja już wiem, że jakiekolwiek Polskie niepowodzenie będzie okupione tysiącem analiz, każda obwiniająca kogo innego. No a oczywiście za sukcesy polskiej reprezentacji to odpowiada papież, bo nie kto inny.
Mimo iż Holendrów ogarnia wielka gorączka i szaleństwo, to podchodzą do rezultatów ze spokojem. Za to bardzo miło ogląda mi się holenderską telewizję publiczną, ponieważ główne studio mistrzostw znajduje się w Krakowie, tuż pod Wawelem, na dachu jednego z hoteli. Jest to piękne miejsce, z którego widać Wisłę, dwa mosty no i oczywiście Wawel. Codziennie są zaproszeni inni goście, telewizja pokazuje także o nich reportaże, co robili w Krakowie, bardzo dużo swojskich widoczków! Polska przedstawiana jest jako normalny i całkiem atrakcyjny kraj, na pewno nie ma się czego wstydzić!
Przedwczoraj Holandia przegrała swój pierwszy mecz ze słabszą (według wielu) Danią, Holendrzy podchodzą do tego spokojnie, nie denerwują się, nie szukają winnych, może tylko mniej imprezują. Niestety ja już wiem, że jakiekolwiek Polskie niepowodzenie będzie okupione tysiącem analiz, każda obwiniająca kogo innego. No a oczywiście za sukcesy polskiej reprezentacji to odpowiada papież, bo nie kto inny.
Mimo iż Holendrów ogarnia wielka gorączka i szaleństwo, to podchodzą do rezultatów ze spokojem. Za to bardzo miło ogląda mi się holenderską telewizję publiczną, ponieważ główne studio mistrzostw znajduje się w Krakowie, tuż pod Wawelem, na dachu jednego z hoteli. Jest to piękne miejsce, z którego widać Wisłę, dwa mosty no i oczywiście Wawel. Codziennie są zaproszeni inni goście, telewizja pokazuje także o nich reportaże, co robili w Krakowie, bardzo dużo swojskich widoczków! Polska przedstawiana jest jako normalny i całkiem atrakcyjny kraj, na pewno nie ma się czego wstydzić!
Subskrybuj:
Posty (Atom)